Jestem księdzem katolickim. Ojca Józefa poznałem dwa lata temu w Jastrzębiej Górze, w czasie rekolekcji dla wczasowiczów. Sam wtedy prowadziłem rekolekcje oazowe na Kaszubach, udało mi się wyjechać na jeden wieczór. Jechałem specjalnie, żeby spotkać się z o. Józefem, ponieważ czytałem jego książki pełne Ducha Świętego i sam miałem kilka
intencji, w których pragnąłem wraz z nim odprawić Eucharystię. Pamiętam, kiedy wszedłem do zakrystii, dotknął mnie spokój i wewnętrzna siła o. Józefa. Ale z drugiej strony wydawało mi się to tak normalne, że aż dziwne. Przez dwa lata moim pragnieniem było spotkać się raz jeszcze z Ojcem w Łodzi, na Eucharystii w intencji uzdrowienia. Niestety, z wielu przyczyn, ale chyba przede wszystkim z mojego zaniedbania, nie udało mi się tego uczynić. Teraz z wielkim bólem przyjmuję wiadomość, że o. Józef nie żyje! I to dowiaduję się w momencie, kiedy po raz kolejny biorę do ręki jego książkę pt. Zrodzeni w Chrystusie, z postanowieniem odprawienia swoich prywatnych rekolekcji. Wtedy, w Jastrzębiej Górze, Ojciec napisał mi dedykację: „Księdzu, którego Duch Święty wezwał do świadectwa wiary, aby całym życiem świadczył, że Jezus jest Panem”. Czytam to i bardzo się wzruszam. Nie byłem wierny tym życzeniom. Jednak widzę, że jest to kolejny znak dla mnie, bym odnalazł to, co gdzieś zagubiłem. Przede wszystkim dzięki temu odnalazłem nadzieję...
Mimo że jestem księdzem – proszę o modlitwę. Obiecuje również modlitwę w intencji mojego duchowego brata i przewodnika o. Józefa, oraz w intencji wszystkich, którzy poszukują sensu życia, by odkryli go w Jezusie Chrystusie, jedynym Zbawicielu.
Ks. Wiesław