Iza: Chcieliśmy podzielić się naszym doświadczeniem przyjaźni z o. Józefem i tym, w jaki sposób on objawiał nam wolę Boga w naszym życiu. Przypomnę dwa wydarzenia związane z naszym dzieckiem.

Kiedy w czerwcu ubiegłego roku spotkaliśmy się z Ojcem, byliśmy już półtora roku po ślubie, ale nie mieliśmy jeszcze dziecka. Planowaliśmy co prawda jego przyjście, ale różne przeszkody pojawiały się po drodze. Wtedy właśnie, w takiej luźnej rozmowie Ojciec zażartował, że jest już ten czas, kiedy powinniśmy mieć dziecko. Okazało się, że po dwóch tygodniach od tej rozmowy byłam w ciąży. Myślę, że były to słowa prorocze.
Drugie wydarzenie miało miejsce podczas jednego z koncertów ewangelizacyjnych na Politechnice Łódzkiej. Podczas koncertu o. Józef podszedł do mnie i spytał: "Jak on się ma?", a ja spytałam, skąd Ojciec wie, że to będzie syn. Z uśmiechem odpowiedział, że tylko tak mu się powiedziało. Ojciec nie doczekał czasu, kiedy narodził się Ignacy.
Te wszystkie wydarzenia, które łączą nas z Ojcem, są momentami, w których Pan Bóg przemawiał do nas właśnie poprzez osobę o. Józefa, objawiając tym samym swoją wolę.

 

Maciej: Kiedy 10 lat temu przyjechałem do Łodzi na studia, pierwsze kroki skierowałem właśnie do tego kościoła, mając adres spisany z jednej z książek z serii "Żyć Dobrą Nowiną". Wiedziałem, że aby ocalić swoje życie muszę przyjść do Ośrodka Odnowy w Duchu Świętym. Byłem 20-letnim zmęczonym życiem chłopakiem, który doświadczył wszystkich grzechów w swoim życiu. Kościół oo. Jezuitów wydawał mi się tym miejscem, w którym mogłem ocalić swoje życie. Jesienią tego roku minęłoby 10 lat naszej współpracy z o. Józefem. Chcę podziękować Bogu za o. Józefa, szczególnie zaś za to, że ocalił w nas wiarę. Za to, że odkrył przed nami wartość wiary, ukazał Chrystusa żyjącego i potrafił walczyć we wszystkich trudnych momentach o to, żebyśmy nie odeszli od tego źródła wiary, które jest w nas.
Kiedy tak jak uczniowie za Jezusem, my jeździliśmy z Ojcem po całym świecie, mogliśmy zobaczyć, że dla niego najważniejszy jest drugi człowiek. Bez względu na to, czy byliśmy z Ojcem, aby prowadzić rekolekcje w jakiejś maleńkiej wiosce czy też w wielkich miastach tego świata. Zawsze w tym, co mówił i robił, najważniejszy był drugi człowiek.
Kiedy Ojciec zachorował, natrafiłem na jego słowa napisane na kartce, którą włożyłem do Pisma Świętego. Była to definicja przyjaźni o. Józefa: "Prawdziwa przyjaźń polega na tym, aby dźwigać ciężary bliźniego swego, aby współodczuwać i ponosić współodpowiedzialność w trosce o Królestwo Boże". Nigdy nie rozumiałem tych słów, ale kiedy Ojciec zmożony chorobą leżał w szpitalu daleko od nas, te słowa przeniknęły mnie do głębi i zobaczyłem, że teraz jest próba tej przyjaźni. To, czego Ojciec uczył nas przez lata, teraz ma okazję wydać owoce.
Chcę podziękować Ojcu za to, że mnie, jak i wielu członków zespołu, wychował do podjęcia swojego powołania, w rodzinie. Wierzę, że teraz Ojciec będzie się nami opiekował, tak jak walczył o naszą wiarę poprzez rozmowy, prowadzenie formacji, poprzez wielką cierpliwość i zaufanie, które do nas miał. Teraz, kiedy byśmy bardzo chcieli, aby on był przy nas, kiedy wchodzimy w dorosłe życie, wierzę, że też będzie wspierał nas z Nieba i że dalej będzie walczył o naszą wiarę i jej jakość.

Iza i Maciej Woropajowie