Chciałem powiedzieć parę słów o moim spotkaniu Pana Boga, które dokonało się dzięki o. Józefowi Kozłowskiemu. Przedstawię trzy wydarzenia, które w sposób szczególny zapadły mi w pamięć. Pierwsze miało miejsce podczas jednego z poniedziałkowych spotkań modlitewnych "Mocnych w Duchu".  Ojciec Józef przyjechał z jednej ze swoich wypraw ewangelizacyjnych. Przyszedł od razu na spotkanie, nie wiem nawet czy wcześniej zdążył wejść do swojego pokoju, by zostawić rzeczy. Na to spotkanie przyszedł także ojciec superior. Nastąpiło krótkie przywitanie dwóch kapłanów - przełożonego ze współbratem. Pierwszą rzecz, jaką zrobili witając się, to serdecznie się uścisnęli. Byłem wówczas na początku drogi ponownego wchodzenia do Kościoła i pomyślałem sobie, że ci Jezuici "nie ściemniają", oni naprawdę się kochają.
Drugie ważne dla mnie wydarzenie miało miejsce podczas jednej z posług ewangelizacyjnych zespołu "Mocni w Duchu" w Toruniu. Ojciec mówił o tym, że jesteśmy dziećmi Boga, że mamy Ojca w niebie. Był to czas, kiedy mój tata bardzo poważnie chorował na raka. Ojciec Józef już wielokrotnie wypowiadał te słowa, słyszałem je z ust innych kapłanów i innych ludzi, ale wówczas w sposób szczególny dotarło do mnie, że moim Bogiem jest Ojciec w niebie i że On jest naprawdę dobrym Ojcem. I właśnie poprzez posługę o. Józefa, przez jego głoszenie dotarła do mnie ta prawda.
Trzecia bardzo ważna rzecz, o której chcę powiedzieć, to spowiedź u o. Józefa, po której powiedział mi, abym pozwolił się kształtować Panu Bogu: "Tak jak garncarz formuje swoje naczynie, tak ty pozwól się kształtować przez posługę". I rzeczywiście, kiedy służę w Kościele, doświadczam że wtedy najbardziej kształtowana jest moja osobowość, a moja tożsamość poddawana jest działaniu dobrych rąk Ojca. Mam nadzieję, że chociaż podstawek tego garnka jest już uformowany, i to właśnie dzięki posłudze o. Józefa.
Dziękuję Bogu, że właśnie takiego kapłana postawił na mojej drodze, i że pierwszym kapłanem, z którym mogłem się zaprzyjaźnić był właśnie ojciec Józef - i że w nim znalazłem wzór. Dzięki Ci, Panie!

Jacek Olczyk