Maciek: Ojciec Józef często mi powtarzał, że życie na tej ziemi jest krótkie i jakiż miałoby sens, gdyby się miało tak szybko skończyć. Jednocześnie mówił, że to nie jest koniec, a dopiero początek życia wiecznego - prawdziwej radości, bo Jezus umarł za nas, ale zmartwychwstał.  W tym jest właśnie nadzieja naszego życia. Nikogo z nas nie byłoby tutaj, gdyby Jezus nie zmartwychwstał, gdyby On nie żył w nas tu i teraz. 7 lat spędziłem u boku o. Józefa Kozłowskiego i przez ten czas wiele się we mnie zmieniło. Ojciec był tym, który wychowywał mnie w wierze, który uczył mnie jak mam żyć, w czym (lub raczej w kim) pokładać nadzieję. Wskazywał mi najwyższe wartości, rzeczy, których wcześniej nie znałem. Pokazywał mi nową rzeczywistość. Chciałem mu za to wszystko podziękować. To dzięki niemu jestem w zespole "Mocni w Duchu".
Pamiętam jak pierwszy raz przyszedłem na próbę. Ojciec wszedł uśmiechnięty, rozradowany i przywitał mnie z otwartymi ramionami, mówiąc: "Dobrze, że tu jesteś". Wiele razy witał tak każdego z nas.
Poprzez to, że się nawróciłem, że to Ojciec mnie prowadził, mogłem poznać Magdę. Ojciec błogosławił naszemu związkowi, ochrzcił dwójkę naszych dzieci. Wiem, że pragnieniem Ojca jest, byśmy świadczyli nieustannie, tu i teraz, że Jezus jest pośród nas, że jest naszym Panem, że w Nim jest sens naszego życia i że wszystko co robimy, chcemy robić dla Niego. Pragnieniem Ojca było i to, aby nikt z tych, którzy zostali mu dani, nie zginął. Moim pragnieniem jest, aby do końca życia wytrwać w miłości Chrystusa.