Nazywam się Karolina. Jestem muzykiem i od 13 lat posługuję w zespole "Mocni w Duchu". Właściwie można powiedzieć, że to kim jestem, zawdzięczam inspiracji i modlitwie ojca Józefa .Kiedy przeżywałam swoje pierwsze nawrócenie, miałam 17 lat. Ten mój wielki entuzjazm pójścia za Jezusem mogłam realizować i pomnażać podczas ewangelizacji z zespołem. Ojciec Józef Kozłowski - pełen miłości, cierpliwości i wyrozumiałości - był mi jak prawdziwy ojciec. Pamiętam naszą wspólną wycieczkę rowerową - ojciec Józef jechał pierwszy, ja - nie mogąc go dogonić - za nim. Wtedy z mojego serca wyrwały się słowa: "Tatusiu poczekaj!". Myślę, że wielu z nas doświadczyło tej wielkiej miłości, bliskości i otwartości na drugiego człowieka, która cechowała o. Józefa.
Przez te wiele lat przyszło mi patrzeć i uczyć się jak rozeznawać. Ojciec wiele razy był naprawdę szalony w swojej miłości za Jezusem. Współczuł tym, którzy cierpią i weselił się z tymi, którzy się cieszą. Przykład jego życia zachwycił mnie i też zapragnęłam być ewangelizatorem w zespole "Mocni w Duchu". Wraz z Ojcem podczas ewangelizacji doświadczaliśmy wielu wspaniałych chwil, ale też trudów i zmęczenia, nawet zagrożenia życia.
Pragnę powiedzieć Ci, Ojcze, że bardzo Cię kocham. Jest to miłość nas wszystkich, którzy chcieli Ci podziękować za Twoją wielką miłość. Za świętym Pawłem mogę o Tobie, Ojcze, powiedzieć: "W dobrych zawodach udział wziąłem, bieg ukończyłem i wiary ustrzegłem".

Karolina Barycka