Moja znajomość z o. Józefem możliwa była dzięki jego pobytowi w Toruniu oraz moim studiom na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Ojciec Józef w latach 1985-1987 pełnił funkcje duszpasterza przy kościele akademickim p.w. Ducha Świętego. Jak sam niejednokrotnie wspominał, był to ważny okres w jego życiu. Owocem jego pobytu było między innymi powstanie trzech grup Odnowy w Duchu Świętym: "Pojednanie", "Posłanie" i "Wieczernik".
Do jednej z tych grup, mianowicie akademickiej grupy "Posłanie", trafiłem na pierwszym roku swoich studiów. Było to na przełomie 1987 i 1988 roku. Grupa ta rozpoczynała właśnie kolejne Seminarium Odnowy w Duchu Świętym, a ja słysząc ogłoszenie o rekolekcjach odczułem, że były one zaproszeniem i dla mnie. Ojca Józefa już wtedy w Toruniu nie było, jednak przyjeżdżał tu często, abyśmy wspólnie z osobami ze wspólnot łódzkich przeżywali czas na modlitwie. Stało się to okazją do wzajemnego poznania. We wspólnocie z o. Józefem przeżyłem pierwszą w moim życiu modlitwę o wylanie darów Ducha Świętego. Było to w wigilię świat Zesłania Ducha Świętego w 1988 roku.
Po przeżytych rekolekcjach pozostałem we wspólnocie i trwałem w niej aż do 1993 r., tzn. jeszcze rok po zakończeniu studiów. Zacząłem regularnie jeździć na spotkania formacyjne do Łodzi, na tzw. "Łodzianki", które prowadził o. Józef. Pierwsze rekolekcje letnie w oparciu o I tydzień Ćwiczeń ignacjańskich przeżyłem w domu rodzinnym o. Józefa w Woli Lipienieckiej. Moje kontakty z Ojcem stawały się coraz bardziej intensywne, tym bardziej, że po pewnym czasie zostałem odpowiedzialnym za wspólnotę "Posłanie".
Wspólnie z Ojcem przeżyłem Kongres Odnowy w Duchu Świętym w Gnieźnie w 1988 r. oraz uczestniczyłem w przygotowaniach kolejnego kongresu na Jasnej Górze w 1992 r. To ostatnie wydarzenie jakby wieńczyło jeden z najważniejszych etapów w moim życiu, który rozpoczął się od przeżycia rekolekcji Odnowy w Duchu Świętym. W tym czasie Bóg rozpalił w moim sercu przede wszystkim głębokie pragnienie bycia w Kościele oraz posługiwania w nim. To dzięki temu doświadczeniu mogłem odnaleźć się w kościele lokalnym po zakończeniu studiów. Dla przykładu, zanim zacząłem studia doktoranckie, przez trzy lata pracowałem w szkole jako katecheta.
Po zakończeniu studiów spotkałem się z o. Józefem kilkakrotnie. Było to możliwe między innymi dzięki temu, że Ojciec wielokrotnie bywał w tym czasie w Toruniu. Z wieloma osobami utrzymywał kontakt jako kierownik duchowy. Kilka razy prowadził wspólnie z zespołem ewangelizacyjnym "Mocni w Duchu" w różnych parafiach naszego miasta rekolekcje ewangelizacyjne.
Ostatnie rekolekcje w Toruniu - i prawie ostatnie, jakie w ogóle Ojciec poprowadził - miały miejsce w mojej parafii, a dokładnie w parafii NMP Częstochowskiej, która prowadzą oo. Paulini. Odbyły się one w dniach 3-8 listopada 2002 roku. Przygotowania do tych rekolekcji, jak i ich przebieg, stały się okazją do częstych spotkań z Ojcem. Owocem tego spotkania były pewne bardzo konkretne plany, choroba Ojca miała je jednak skorygować. Niewątpliwie jednak następstwem tego spotkania było przeżycie przez ok. 40 osób kilkunastotygodniowych rekolekcji Odnowy w Duchu Świętym. Nie był to jedyny owoc.
Pamiętam jak podczas rekolekcji jedna z osób z naszej parafii powiedziała Ojcu, że tym co robi, czyli sposobem posługiwania w Kościele, nie zasłania Boga. Może to zdanie oddaje rzeczywiście w dużej mierze charakter życia i posługi o. Józefa.
Chciałbym tym krótkim świadectwem podziękować Bogu za to, że postawił na mojej drodze życia osobę Ojca Józefa. To, kim dzisiaj jestem, zawdzięczam w dużej mierze spotkaniu z nim i z owocem jego posługiwania - grupą Odnowy w Duchu Świętym. Chciałbym zaświadczyć, że w jego osobie spotkałem świadka Zmartwychwstałego Chrystusa i dzięki temu spotkaniu rozpoczął się nowy etap duchowy w moim życiu, który mam nadzieję, że przynosi i będzie przynosił dalsze owoce w moim życiu.

dr Waldemar Rozynkowski
(Toruń)