Ojca Józefa znałam osobiście od 1994 roku, pomagał rozwiązywać zawiłe problemy dotyczące młodzieży. Wiosną 1996 roku przebywałam w Czaplinku i tam umierałam. Kiedy moja dusza umykała nad drzwiami, zauważyłam nachylającego się nade mną Ojca Józefa -żyję dzięki Jego wstawiennictwu i możliwości przemieszczania się. Nie pamiętam daty tego zdarzenia, wiem, że był to okres żałoby i pogrzebu Siostry MARII JURCZYŃSKIEJ Z ŻAR.
Dziękuję Panu Bogu, że dał nam Ojca Józefa.