Chcę dać krótkie świadectwo mojego pierwszwgo i ostatniego spotkania z Ojcem Józefem Kozłowskim. Kiedy w moim życiu zaczęło się wszystko walić i w sercu pojawiła się ciemność i pytanie co dalej... Boże Miłosierdzie postawiło na drogach mojego życia kochanego Ojca Józefa Kozłowskiego, który był dla mnie jak ojciec i który prowadził mnie do końca swego istnienia na ziemi. I w tym trudnym dla mnie momencie zdecydowałam się pojechać na I Tydzień rekolekcji ignacjańskich, które prowadził Ojciec u Sióstr Elżbietanek. Podczas tych kilku dni i póżniej kolejnych tygodni mogłam doświadczyć jak niesamowicie działał Jezus przez osobę ojca Józefa. Podczas sakramentu pojednania Ukochany Ojciec Niebieski przez dłonie Ojca Józefa, przez Jego modlitwę, rozerwał wszystkie kajdany, które nie pozwoliły mi żyć wcześniej w wolności dziecka Bożego i cała skorupa mojego życia pękła dając niesamowite doświadczenie radości i szczęścia oraz wielkiego światła. Nie mogłam powstrzymać łez, coś we mnie strzeliło. Przez kolejne lata towarzyszył mi Ojciec modlitwą i radą. Wiedziałam, że na Niego mogłam zawsze liczyć. Ojciec był zawsze ofiarny jak dobry pasterz, dający swoje życie za swoje owce. W 2002 roku, kiedy Ojciec przyjechał wraz z Mocnymi w Duchu na na Ewangelizację do Frankfurt/Main chciałam przyjechać wraz z moimi współsiostrami do kościoła, ale niestety wylądowałam w klinice in Frankfurt-Höhst. Czekając na operację kręgosłupa nie mogłam pojechać na te spotkanie. Ponieważ nie mogłam podjechać, ojciec Józef mimo zmęczenia i jego choroby przyjechał do mnie do kliniki z olejami chorych i Najświętszym Sakramentem. Nie było to długie spotkanie, ale bardzo głebokie, które pozostałe żywe w moim sercu aż do dnia dzisiejszego. Umocnił mnie Świętymi sakramentami i odszedł, zostawiając we mnie nadzieję i pokój, że wszystko będzie dobrze. Wierzę, że dalej idzie ze mną chociaż go nie widze, łączę się duchowo z nim w codziennej Eucharystii, która była dla Niego jak i dla mnie mocą i żródłem życia. Bogu dziękuję, że postawił na mojej drodze Ojca Józefa Kozłowskiego, który wyprowadził mnie z ciemności do światła i poprowadził mnie do wolności dziecka Bożego. Kiedy uczestniczyłam w rekolekcjach w Wolborzu odczuwałam bardzo mocno jego obecność i wstawiennictwo. W podręczniku "Śladami Ducha " napisał mi słowa, które stały się drogowskazem do bardziej ukochania Jezusa.
"S. Agnieszce, którą Duch Święty odrodził do nowego życia i dał umiłowanie Jezusa jako swojego Oblubieńca aby całym życiem dochowała Mu wierności.
Oddany w modlitwie o.JKozłowski Wrocław 2002.01.12"