Ojca Józefa poznałam w Toruniu rozpoczynalam studia pedagogiczne. Pamiętam jak bardzo zachęcał nas studentów do włączenia się w spotkania Odnowy w Duchu Świętym. Był rok 1985. Już nie pamiętam pierwszego spotkania u Jezuitów. W każdym razie z mojego roku studiów kilka osób znalazło się na spotkaniu.Pamiętam te rozmowy pełne niezdecydowznia czy będę chodzić na spotkania, czy starczy odwagi, czasu na Duszpasterstwo Akademickie? Po kilku czwartkowych spotkaniach, zaczęły się zawiązywać przyjażnie i nie wiadomo kiedy szczery uśmiech księdza Józefa i Jego ciepłe spojrzenia zagościł w naszych sercach. Znalazła sie grupka grających i śpiewających osób, którzy uświetnili nasze spotkania modlitewne. Po mszy świętej o 19 mieliśmy spotkania modlitewne. Ojciec przeprowadzjł nas przez seminarium odnowy w Duchu świętym. Pamiętam .że zabrał nas do swojego rodzinnego domu.Było to zimą ,do koscioła parafilnego było kilka kilometrów,szliśmy bardzo zmarznięci,ale pełni radośći i humoru.W domu gospodarzy czekal na nas ciepły posiłek. Pamiętam jak jechaliśmy do Wólki pociągiem, jak nas obserwowano z dziwnym niedowierzaniem i uśmieszkami \'skąd w nich tyle radości?> Ojciec lubił powtarzać \"grunt to się nie przejmować i mieć wygodne buty\". W każdym z nas widział coś dobrego. W Jego obecności czuliśmu się bezpiecznie. Pamiętam jak przepowiadał swoją bliską śmierć z powodu tego,że szatan go nienawidzi i z nim walczy. Wtedy jeszcze niewiele z tego rozumiałam ale Ojciec Józef nam o tym opowiadał, nie chciałam w to wierzyć, jakże jednak były prorocze słowa! To właśnie nasz grupa z 1985 roku rozeznawała jakką nazwę Bóg dla nas przeznaczył ,pamiętam jak długo się modliliśmy o światło Ducha Świętego.Odczytaliśmy byliśmy i jesteśmy posłani. POSŁANIE. Do dziś istnieje ta grupa mimo ,że minęło już 25 lat! Ojciec Józef był darzony ogromnym zaufaniem w Toruniu. Na spotkaniach działy się wielkie rzeczy nawet uzdrowienia fjzyczne. Wiele z tych osób z tamtej grupy jest ściśle związanych z Kośviołem .Ja skończyłam studia teologiczne jako drugie. Jestem katechetką, szczęśliwą mamą trójki dzieci i dziękuję Bogu, że na mojej drodze postawił Księdza Józefa. Wierzę, że ma mie w swoim sercu i nie pozwoli mi się zagubić