Ojciec Józef Kozłowski wraz z zespołem Mocni w Duchu byl u nas w San Jose w kościele pod wezwanie sw. Brata Alberta Chmielowskiego (jedynego pod tym wezwaniem w calej Ameryce Północnej) az 2 razy odprawiajac dla nas rekolekcje na zaproszenie naszego proboszcza Pawla Bandurskiego obecnego prowincja zakonu Chrystosowcow. Po ludzku dziwnym zbiegiem okoliczności niektórzy czekali dłużej na odwiedziny O. Józefa, a niektorzy sie nie doczekali wogóle, dla nas nie był to zbieg okolicznosci, nasza parafia tego potrzebowała bardziej niż powszedniego chleba. To spotkanie tych dwóch ojcow, nieżyjacego Alberta i żyjacego Józefa sprawiło ze zaczeliśmy smakować nasz powszedni chleb inaczej, ponieważ zaczelismy sie nim dzielić. Ta wielka tajemnice dzielenia sie sobą i chlebem zapoczatkowana przez patrona naszego kościola brata Alberta wyjasnił i wyjawił nam O. Józef Kozłowski poprzez swoje rekolekcje odnowy w Duchu Swietym. Oprócz osobistych świadectw i uzdrowień które popłynely rzeką spelnionego sakramentu pokuty, sakramentu komuni i przebytych rekolekcji Ignacjanskich parafia stała sie miejscem prawdziwej modlitwy, domem w którym ludzie znajdują odpowiedź na sens swojego zycia, zagubienia i rozterki. Zawiazały sie grupy i nabożenstwa ku czci Jezusa i Maryji w których czuje sie obecność O. Józefa poprzez kontynuacje jego pieśni ktorych słowa Ducha Świetego wypowiedziane ustami O. Józefa w jego modlitwach tak bardzo odmieniły oblicze tej parafii. Jakiegoż większego cudu nam potrzeba aby uswiecić imie O. Józefa Kozłowskiego niż ten który istnieje do dzisiaj w postaci liczby wiernych kontynujacych Boze dzieło pozyskiwania wiernych Chrystusowego Kościola ku czci Boga i Maryji ktore zapoczatkował O.Józef wszedzie tam gdzie pojechał ze swoimi modlitwami, posługą, zespołem i ze słowami na ustach \"Panie, spraw, aby z tych, których mi dałeś nikt nie zginął\"...

 

Jacek z Californii